sobota, 9 kwietnia 2011

loading

Jest 2:02, za 4h wstaję do pracy.
Paczka fajek i wiadro kawy - ogólnodostępne podzespoły wspomagające współczesny pracoholizm.
Własna, wyczerpująca codzienność, chyba się w niej zakochałam na dobre.
Odczuwam coraz mocniej to wariactwo, ale jest mi dobrze i nawet śmiesznie, że przy tym wszystkim nie myślę o tym, o czym nie powinnam myśleć bo wszystkie przyrządy mam ciągle zajęte.
Czasem też siedzę na zaraz wracam i połykam lewym okiem permanentnie stojących mi nad czubkiem głowy ludzi. Jednak gdzieś uporczywie trzyma mnie ten ciągły dystans, nabrałam pokory i nie chce mi się wysilać na jakieś zbędne uczucia.
Tak, jak teraz, jest dobrze.


Bezmyślność zabija. Innych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz