środa, 30 listopada 2011

Mam wrażenie, że moje osobiste przestępstwa towarzyszą mi 24h na dobę, ale one to nic wielkiego, kiedy
małe kłamstewka, obgadywanka, tajemnice, wychodzą dość odważnie na światło dzienne.
Tak się staraliście, jednak nie mnie one męczą, tylko was.
Ja przymykam oczy na braki w waszych smutnych głowach i przytakuję machinalnie.
Nie poruszają mnie głupoty, one istnieją, a ja nie muszę w nich uczestniczyć.
Jestem już dużą dziewczynką, ku ogólnego zdziwienia,
potrafię samodzielnie podejmować ważne decyzje i rozpoznawać skrajności.
Nie wytłumaczę żadnemu z was, co to życie, skoro wy w kółko i w kółko tańczycie wokół swoich nudnych i banalnych osi, twierdząc bardzo rzetelnie, że to jest właśnie świat.
Zabawiacie mnie, cudowńutcy, jak znalazł.



i always stay with you...



piątek, 25 listopada 2011

long days

Ostatnie dni, męczące, senne, intensywne.
Tylko dzięki temu udawało mi się przespać noce głębokim snem, nie budząc się nad ranem po kilkaset razy.
Weekend mam już od środy, a gdy przede mną lekki tydzień, jest jeszcze lepiej.
Dużo więcej światła, któremu ufam i nie boję się już nic.
 Złe sny, już ich nie pamiętam, goją się poprzez moją wykrzyknikową wyobraźnię.
Bezpiecznie wszędzie.

Z Agatką Pamiętnik, a od 21 noc zakupów, aaah <3


 Nasze martwe dusze tańczą we mgle.

piątek, 18 listopada 2011

true

Wsłuchuję się z uwagą w twoje słowa. Oboje od dawna potrzebujemy zmian.
Chwytam twoje suche dłonie i owijam nimi twarz. Jest mi tak widocznie przyjemniej.
Oczy wypatrują stóp, ja tulę się językiem w twój smak.
Potrzebowałam. Potrzebuję cię tu nadal.

 
he turned me on but now i'm shaking
 
 
 
 

poniedziałek, 14 listopada 2011

in waiting


Wstyd mi , że pozwalam sobie na to. Rozpuściłam się ostatnio. Nie potrafię nawet, rozpoznać uczuć.
Niech ta jesień ucieknie, a zima zmrozi moje głupie myślenie. Histeria wnętrzności minie.
A ja rozpoznam twój smak i zapach po tym, że znów będą się bezczelnie mienić na słońcu.
Żeby cokolwiek znikło, musiała by nastać wieczna noc,
ale wtedy i tak nic nie zniknie do końca, tylko po prostu z pierwszego planu
bo nawet nocą, spod zakrwawionych od zgryzania palców wypuszczam twoje kosmyki włosów
przez co wiem, że się nie da i że tak będziesz tutaj na zawsze.
Choć nie trawię słów NA ZAWSZE.



codziennie sekuję.

piątek, 11 listopada 2011

missing


Coraz silniej tęsknię i nie potrafię się opanować.
Jak można tak bezkarnie zakochać się w miejscu?
Myślę, że muszę wyczekać do czerwca i wtedy do Ciebie powrócę moja droga.
Zatrzymałam się na chwilę biegając po własnej osi codzienności
i przypomniałam sobie, jak kocham zeszłe wakacje.
Kilka miejsc, do tego zdjęcia, rzeczy,
wspomnienia mnie kochają, a ja nie pozostaję im dłużna.
Tęsknię Anglio.




safe time baby...



środa, 9 listopada 2011

disable.



Plączę się w Twoich włosach, jak bezpańska suka
szukając schronienia w Twojej psychodelicznej głowie
zajadam ze smakiem Twoje rozkołysane myśli
próbując sinymi pocałunkami uspokoić każdy Twój nerw.
Senność zarzuca na nas bladoróżowy koc,
ty i ja
wyginam się by usnąć, ale strach bywa silniejszy
i podrzuca robaki do mojej głowy.
i ciągle się boimy, boimy, boimy
tracąc czas na wielkie gówno, na wielkie in love,
true love i inne pierdolnięcia, które niebawem pozbawią ziemię
zasranej ludzkości.


więc kładę się z powrotem w niego
i zasypiam dalej potężnie zakochana
a może tylko niewidoma jestem, że
widzę takie dziwne rzeczy, jak czasem
pożądanie w Twoich wariackich oczach?

dobranoc, pchły.