sobota, 24 grudnia 2011

24 GRUDNIA, WIGILIA

Święta dobre i smaczne, chociaż bez nich i bez niego.
Truję swoją wyobraźnię Twoimi gestami, na odległość nie wiele możesz poradzić.
Kolędy przypływają ze wszystkich stron przez moje uszy.
Myśl, że następnego dnia Cię zobaczę nadaje się na idealną myśl o zawsze ciepłym słońcu.
A rozświetlona choinka, pomaga wspomnieniem dotknąć ciepła sprzed lat.
Obżarta kameralną kolacją u cioci Jadzi podejrzewam swój sen o niezaplanowane przyjście.
Nie obawiam się, najlepszy prezent, od taty - ponad 400 stron wierszy pani Haliny, nigdy nie opuści.
Pozostały 2 dni katorgi z rodzinami, których tak naprawdę nie ma.
A później SYLWESTER z najlepszymi.
Trzymajmy się mocno, naszych wygłupiających się ramion.


nie umiem powiedzieć słowem, nie słowem tęsknię,
ale rękoma zamykającymi przestrzeń.



sobota, 17 grudnia 2011

noc.

Nie taki humor na to wszystko. 
I moje oczy otwarte na oścież, chłepczące się w Twojej zatroskanej wyobraźni.
Nic nie jest takie, jakie bym chciała aby było.
Przede wszystkim ja.
Jednak dzisiaj zamierzam, dobrze się bawić.
sto lat Agatko. <3




o peggy brown..



niedziela, 11 grudnia 2011

you

Patrzę na Ciebie.
Uparcie tatuuję sobie na źrenicach ten widok.
Przez chłód, który od Ciebie bije odmrożę sobie palce u rąk.

 

 

 


 

protect me from what i want...




czwartek, 8 grudnia 2011


Grudzień.
Bezsenność mnie męczy i nuży. Siedzę owinięta polarowym kocem, popijając kakao intensywnie myślę.
Za oknem bajecznie. Mam ochotę być w to dzisiaj kilka lat temu.
Wciąż niewierząca jak ten czas ucieka, wspominam serdeczne zimy i święta,
kiedy niczego i nikogo nie brakowało.
Tyle czasu minęło, powinnam była przywyknąć.
Jednak nie, ja dalej nocami w oszołomionej głowie przygarniam pod swoje czoło obsesyjne myślenie...
Ból rozwierca na nowo, każdej nocy. Kiedy dojrzeję bardziej, opowiem.
Na razię tkwię z wzrokiem wskrzeszonym w szybę. Odliczam minuty do snu.
Jak byłam małą dziewczynką opowiadałaś mi śmieszną, zmyśloną historyjkę o tym, że Pan Sen przychodzi każdej nocy do wszystkich domów i czasem trzeba poczekac, grzecznie leżąc, na swoją kolej i myślec o przyjemnych i ciepłych rzeczach by w ten sposób zaprosic go do nas by przyszedł i obsypał nas sennym puchem. Kiedy zaczynałaś opowiadać o kolorach puchu już dawno spałam.
Nawet będąc starsza w wieczory bez snu wspominałam w głowie ów bajkę.
Dzisiaj najcieplejsze przytulenia i słowa prędzej zasypiają ode mnie.
Brakuje mi najbardziej mojego słodkiego dzieciństwa.
Niedocenianie i jego złośliwości. 

i feel the music's over...