Dzisiaj wszystko jest złe i lepkie od brudu. Rzygi leżą w każdym koncie pozlepiane cząstkami tego co się wydarzyło między nami i nie chce nam się tego posprzątać. Nienawidzę tego uczucia, gdy zrobię coś i w pół minuty później tego tak żałuję, że nie jestem w stanie tego unieść, tylko po prostu skoczyć z okna pieprząc wszystko. Zwijam się w kokon i przytulam do lodowatej ściany, która i tak jest cieplejsza ode mnie. Usiądź obok mnie i powiedz, że nadal jesteś we mnie szalenie zakochany, a ja tylko wtedy, gdy robię coś wbrew sobie czuję się szczęśliwa. Absurd za absurdem, toczę w swojej głowie kolejne kłamstwo, którego nijak nie mogę unieść.
Chcę być już w domu.Nikt nie dosłyszał twojego śmiechu,
bo śmiałaś się zbyt gorzko,
zbyt ochryple
i zbyt pusto.