Jakże to przyjemne jadąc parkiem na rowerze, zaciągnąć się buchającym zapachem suchych, kolorowych liści. Jesień. Nie poddając się żadnym zarzutom, odebrała mi dzieciństwo, matkę i chyba teraz znów kogoś ode mnie chce. Jednakże jest zapachem i krajobrazem moich cudownych wspomnień, które jeszcze mam pochowane w zakamarkach wątłej pamięci. Wspomnienia, mimo, że wywołują często u mnie potok łez, wracam do nich czym się da. Nic dla mnie nie będzie takie jak kiedyś, więc miło chociaż chwilkę poczuć coś i powspominać. Zatęsknić, mocniej niż codziennie, gdy się pamięta tak dobrze wszystko, ale nie analizuje. A przy wspomnieniach mamy czas na analizę.
Po prostu dobrze przy sobie mieć zawsze coś więcej niż teraźniejszość i Jego.
I Anglio, niedługo Cię pożegnam, zaprzyjaźniłam się u Ciebie z bulwarowym Londynem i melancholijnym Bournemouth. Wracam niebawem do swoich, stałych miejsc.
Patrz, ta jesień jak wino - purpurą rozkrwawia nam wzrok,
mam poezję i wino - będziemy się kochać co noc.
Moim skromnym zdaniem, spośród wszystkich pór roku, jesień ma w sobie najwięcej magii. Często wprowadza mnie w stan melancholii.
OdpowiedzUsuń