Dużo myślę. Wypalając kolejnego papierosa chwytam mocno kostki i obcieram je w skupieniu wysuszonymi koniuszkami każdego z osobna palca. Deszcz pada mocno, staram się chwytać wzrokiem pojedyncze krople i zacierać je w głowie. Analizuję nasze rozmowy o przyszłości, próbuję zaangażować swój mózg w ich zrozumienie i znowu czuję się przerażona, że wszystko tak szybko minęło.
Czytałam w jego oczach odwieczny lęk,
odziedziczony po przodkach,
lęk przed prawdziwą miłością i próbami,
na jakie wystawia ona mężczyznę.
Czytałam porażkę ubiegłej nocy, długie lata spędzone z dala ode mnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz