czwartek, 8 grudnia 2011


Grudzień.
Bezsenność mnie męczy i nuży. Siedzę owinięta polarowym kocem, popijając kakao intensywnie myślę.
Za oknem bajecznie. Mam ochotę być w to dzisiaj kilka lat temu.
Wciąż niewierząca jak ten czas ucieka, wspominam serdeczne zimy i święta,
kiedy niczego i nikogo nie brakowało.
Tyle czasu minęło, powinnam była przywyknąć.
Jednak nie, ja dalej nocami w oszołomionej głowie przygarniam pod swoje czoło obsesyjne myślenie...
Ból rozwierca na nowo, każdej nocy. Kiedy dojrzeję bardziej, opowiem.
Na razię tkwię z wzrokiem wskrzeszonym w szybę. Odliczam minuty do snu.
Jak byłam małą dziewczynką opowiadałaś mi śmieszną, zmyśloną historyjkę o tym, że Pan Sen przychodzi każdej nocy do wszystkich domów i czasem trzeba poczekac, grzecznie leżąc, na swoją kolej i myślec o przyjemnych i ciepłych rzeczach by w ten sposób zaprosic go do nas by przyszedł i obsypał nas sennym puchem. Kiedy zaczynałaś opowiadać o kolorach puchu już dawno spałam.
Nawet będąc starsza w wieczory bez snu wspominałam w głowie ów bajkę.
Dzisiaj najcieplejsze przytulenia i słowa prędzej zasypiają ode mnie.
Brakuje mi najbardziej mojego słodkiego dzieciństwa.
Niedocenianie i jego złośliwości. 

i feel the music's over...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz