środa, 18 maja 2011

falling slowly

Od dłuższego już czasu, prowadzę zawziętą i jakże niemą kłótnię z odbiciami w salonie luster, gdzie w żaden sposób nie mogę być niewidoczna. Stoję tam, tak jak stałam, chucham na taflę i maluję palcem nasze misie z balonikiem w  łapce, ocieram się leniwie o kawałki luster, w których brak odbicia.
Gęsty i znudzony dym z papierosa zasłania mi Jego oblicze. Chyba w tej chwili wolałabym Go nie widzieć, nie jest mi potrzebny. Czemu jest tak, że często widzimy nie to co chcemy, tylko to co musimy?
Chciałabym zobaczyć dzisiaj Ciebie, jak stoisz, jak rozmawiasz przez telefon, jak rano wstajesz, jak czytasz wieczorem książkę, jak wychodzisz i wracasz...
Ale Ty nie wracasz już bardzo długo, tkwisz gdzieś.
Pamiętam podobną sytuację, minęło prawie 8 lat od tego, a zaczęła mi się pojawiać mgła, wspomnienia zaczęły być rzadsze i coraz mniej dopuszczane do struktury umysłu.
Nie wyobrażam sobie, aby Ciebie pozostawić w takim zawieszeniu, chociażby na chwilę..
Kiedykolwiek..
Łapię oddechy, takie same jak chwilę temu, tylko chyba ciągle nie wiem, gdzie tak naprawdę jestem.
Sny bywają zdradliwe.

Falling slowly, eyes that know me
And I can't go back
Moods that take me and erase me
And I'm painted black

1 komentarz:

  1. Nasze wspomnienia często są podobne do sytuacji teraźniejszych, bo często robimy coś podobnie, często nawet nieświadomie.
    Sny są strasznie zdradliwe, zawsze są na odwrót.

    OdpowiedzUsuń